Wenecja, Niżyński, Diagilew

Data: 09/07/2019

Wenecja, Niżyński, Diagilew

W sezonie wakacyjnym wybieram inne przyjemności niż taniec. Dlatego po miło spędzonym czasie w Wenecji, na „Niżyńskiego” w choreografii Johna Neumeiera, choć spektakl jest genialny, wybrałam się z poczucia bliżej niezdefiniowanego obowiązku. Projekcja w wykonaniu Hamburg Ballett odbyła się w piątek na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie w ramach 19. Festiwalu „Ogrody Muzyczne”.

W Wenecji od tańca do końca się nie uwolniłam. Oprócz od dawna planowanej i teraz zrealizowanej wizyty na grobach Siergieja Diagilewa i Igora Strawińskiego, znajdujących się na przeuroczej wyspie San Michele (tuż obok ich kwatery pochowany też został – jak się okazało – Josif Brodski), zwiedziłam słynny Ca’ d’Oro. Pałac jest położony tuż nad Canal Grande; jedną z jego właścicielek była Maria Taglioni, której postać pojawiła się na tym blogu przy okazji moskiewskiej transmisji „Sylfidy”. Dostała go w prezencie od księcia Aleksandra Trubeckiego i niestety w pamięci Wenecjan wybitna balerina niechlubnie się zapisała jako dokonująca aktów wandalizmu persona, nieczule, aczkolwiek cudzymi rękami, niszcząca najcenniejsze elementy tego cudownego wnętrza, takie jak gotyckie schody i bogato zdobione balkony. Na szczęście, w 1894 r. obiekt został przejęty przez barona Giorgio Franchettiego, który przywrócił mu historyczny wygląd, zgromadził cenną kolekcję dzieł sztuki, a w 1916 r. przekazał Ca’ d’Oro władzom państwowym. Dziś funkcjonuje jako Galleria Giorgio Franchetti alla Ca’d’Oro.

W Teatro La Fenice obejrzałam wystawę „Pina, Pina”, dość kameralną ekspozycję, zrealizowaną 10 lat od śmierci Piny Bausch, składającą się z kilkunastu zdjęć i plakatów nawiązujących do występów artystki w Wenecji.

Nie odmówiłam też sobie wycieczki na Lido – miejsca kojarzącego się ze „Śmiercią w Wenecji” Tomasza Manna i kultowym już filmem Luchino Viscontiego, a baletomanom również z baletem Johna Neumeiera pod takim samym tytułem i Baletami Rosyjskimi Siergieja Diagilewa. Jego członkowie, w tym Leon Wójcikowski, uwielbiali wakacje w Wenecji i plażę nad Adriatykiem. Diagilew spędzał w niej mnóstwo czasu nabierając energii do kolejnych przedsięwzięć. W zamkniętym, popadającym obecnie w ruinę, choć z nadzieją na remont Hotelu Des Bains, w którym rozgrywa się akcja powieści Manna, spędził ostatnie dni życia.

Niżyński był jego genialnym tancerzem, choreografem, podopiecznym, kochankiem, który w 1913 r. porzucił go dla Romoli de Pulszky (nawiasem mówiąc wiadomość ta dopadła Diagilewa w Wenecji), a wkrótce potem rozchorował się na schizofrenię. Ostatni raz zatańczył 19 stycznia 1919 r. w hotelu Suvretta w Sankt Moritz w Szwajcarii przed elitarną publicznością składającą się z około 200 osób. Po występie – już chory – zapisał w dzienniku: „Publiczność przyszła się bawić. Sądziła, że tańczę dla uciechy. Ja tańczyłem rzeczy straszne. Bali się mnie i dlatego myśleli, że chcę ich zabić. Nie chciałem nikogo zabijać. Kochałem wszystkich, ale mnie nikt nie kochał, dlatego się zdenerwowałem. Byłem nerwowy i dlatego przekazałem to uczucie publiczności. Publiczność mnie nie kochała, ponieważ chciała wyjść. Wtedy zacząłem odgrywać rzeczy wesołe. Publiczność zaczęła się bawić. (… ) Chciałem dalej tańczyć, ale Bóg mi rzekł: Dość. Zatrzymałem się.” I jak potem wyznał był to dzień jego zaślubin z Bogiem. Wystąpił w czarnym przypominającym piżamę kostiumie i w białych trzewikach. Jedyną scenografią była podłoga pokryta czarno-białym aksamitem ułożonym w kształcie olbrzymiego krzyża. Jego taniec polegał na improwizacji.

To właśnie wydarzenie stało się punktem wyjścia dla baletu Johna Neumeiera. Wykorzystał je, aby w doskonały dramaturgicznie, muzycznie i choreograficznie sposób ukazać pogrążanie się Niżyńskiego w chorobie, przywołując jednocześnie jego największe role i choreografie oraz epizody z życia prywatnego i zawodowego. A jakie sceny wywarły na mnie największe wrażenie napiszę w jutrzejszym wpisie. Jest też wersja na DVD i Blu-ray. Zachęcam do obejrzenia!

Choreografia: John Neumeier
Muzyka: Fryderyk Chopin, Robert Schumann, Nikołaj Rimski-Korsakow, Dmitrij Szostakowicz
Scenografia i kostiumy: John Neumeier z wykorzystaniem projektów Leona Baksta i Aleksandra Benois
W obsadzie: Alexandre Riabko, Carolina Agüero, Alexandr Trusch, Carsten Jung, Lloyd Riggins, Anna Laudere

Tekst ukazał się na blogu POLITYKI 9 lipca 2019 r.



 

Wenecja, Niżyński, Diagilew